fotogniotolipa
Oglądasz archiwalną wersję tematu "fotogniotolipa" z forum www.forum.stock-photo.pl/
Strona 1 z 1 • 1
chlorr - Czw Lut 23, 2006 07:40
Żyjemy w czasach, gdy dostęp do fotoaparatu jest powszechny. Każdy kto ma byle małpkę lub komórkę z "oczkiem" robi zdjęcia. Jesteśmy zalewani falą, co tu kryć, marnych zdjęć. Wartość samej fotografii ulega dewaluacji. Uważam że należy przystapić do tzw pracy organicznej i uczyć najmłodsze pokolenia przynajmniej sztuki kompozycji kadru.
Nie uważam żebym był jakiś lepszy, ale nawet w gazetach coraz trudniej o dobre zdjęcia. Żyby nie być gołosłownym oddałem jednego z mych zenitów na cele edukacyjne.
Może nauka podstaw kadrowania w szkole podstawowej byłaby dobrym rozwiązaniem?
Andee - Czw Lut 23, 2006 08:09
Jako czesc zajec z plastyki bylby to swietny pomysl!
Anonymous - Czw Lut 23, 2006 09:25
Dokładnie... Każdy pstryka byle co, byle jak i byle czym... po czym nie dostrzega bylejakości tych zdjęć... Zapytani o malarstwo wielu powie, że nie umie malować, że nie jest artystą, ale zapytajcie o fotografię - każdy jest pewien, że jest świetny fotografem!... To jest żałosne... zalewa nas fala bylejakości... i co tu kryć, trzeba podziękować cyfraki - zera i jedynki mają swoje niezaprzeczalne zalety, ale niestety "fotografia trafiła pod strzechy" ale skutek tego nie budzi optymizmu... Andee ma rację - fotografia to przecież też forma sztuki - dobrym pomysłem byłoby uczyć dzieciaki choćby podstaw kadrowania. Chociaż sam nie wiem czy wogóle ma sens... jeszcze trochę i nawet bułki będą wyposażane w aparaty cyfrowe... wraz z pojawieniem się cyfry, fotografia straciła magię i duszę - chyba już bezpowrotnie...
PS Często pstrykam na kliszy, bo takie zdjęcia są po prostu ładniejsze, ale jest coraz większy problem ze zrobieniem odbitek w "tradycyjny" sposób, czyli bez pośrednictwa skanera, który najpierw wsysa negatyw i przetwarza na cyferki, jak to w 99,9% cyfrowych labów... To też o czymś świadczy...
hjagien - Czw Lut 23, 2006 10:07
No tak zgadzam się totalnie z wami że zalewa nas fala bylejakości .... ale ja mam równiez wrażenie że poprzez większy dostęp do "fotografii" ... zalewa nas fala ludzi którzy mają coś w głowie i robią naprawdę interesującą robotę .... a może gdyby nie cyfrowa małpka to nigdy nie dotknelli by innego sprzętu. .... A czy przeszkadza wam tak bardzo że Ci bylejacy myślą że są super.... niech myślą ..... prawdziwa sztuka się obroni sama .................. szkoda czasami że przysłowiowe "bylejakie zdjęcia" wynoszone są na piedestał .... a te dobre .... sa poprostu dobre.....
hjagien - Czw Lut 23, 2006 10:10
Jako czesc zajec z plastyki bylby to swietny pomysl!
Badania przeprowadzane na polskich dzieciach pokazują że nasz naród w dziedzinie muzyki i sztuki nie odstaje od innych ludzi z Europy ..............do końca podstawówki ........ bo wtedy niestety tracimy słuych i oko ...... dlaczego ?
Bo program plastyki , muzyki (teraz to chyba sztuka) "udupia" w naszych dzieciach te zmysły ...... jak to przeczytałem to poprostu nie mogłem uwierzyć .
Tomek - Czw Lut 23, 2006 10:59
Sprawa pierwsza: Jest problem niezrozumienia pewnej dualności fotografii. Fotografia wcale nie musi być sztuką - może być po prostu środkiem do rejestrowania rzeczywistości. Dlatego wcale nie irytują mnie zdjęcia z serii "Ja i ten kawałek wieży Eiffela, który akurat zmieścił się w kadrze". Ktoś inny, dajmy na to kierowca wyścigowy, może się irytować, że samochodem powinno się jeździć efektownie, z kontrolowanymi poślizgami, etc. i tylko po torze, a dostępność samochodów spowodowała, że zbanalizowaliśmy jeżdżenie samochodem do przemieszczania się z punktu A do punktu B... Jazda rajdowa jest tu ową "sztuką", a jazda normalna "czynnością użytkową". To dwie odrębne rzeczy i moim zdaniem ich porównywanie jest jednak nieporozumieniem. W kontekście użytkowym pojęcie jakości zdjęcia się zaciera. Do pokazania "byłem pod wieżą Eiffela" wystarczy "zdjęcie" z komórki. Czasem jakość jest tu potrzebna, ale w przeciwieństwie do fotografii artystycznej są tu przypadki, gdy nie jest.
Sprawa druga: Cyfra... Ja jednak bym nie demonizował. Pstrykanie tysięcy zdjęć większości przechodzi dość szybko, natomiast w porównaniu do kompaktów cyfrowych jakość uległa ogromnej poprawie. Obiektywy cyfrówek są zwykle lepsze - i jaśniejsze - niż kompaktów analogowych. Wielu posiadaczy kompaktów dostało do ręki narzędzia, które dotąd były zarezerwowane dla posiadaczy lustrzanek - takie jak ustawianie przysłony, czasu, czy choćby zoom większy niż dwukrotny. Wielu z posiadaczy takich kompaktów zainteresowało się fotografią, kupili lepsze aparaty - często analogowe lustrzanki. Ci, którzy się nie zainteresowali, dziś klną na całkiem dobre aparaty, które jednak najlepiej radzą sobie w trybach manualnych. Cyfra daje ogromne możliwości - ja np. nie bawiłem się w samodzielne wołanie filmów - teraz mogę to łatwo robić. Jeżeli porówna się samodzielnie, pieczołowicie wywołane RAW-y, a następnie odbitki z nich, z odbitkami robionymi w tym samym labie "taśmowo" z kliszy, jakość z cyfry jest lepsza.
Sprawa trzecia: Szkoła. Tak, tutaj są ogromne zaległości. Nie potrafię pojąć, dlaczego programy muszą być tak idiotyczne. Na plastyce męczy się rysowanie i malowanie (jak się nie umie, to się i tak nie nauczy...), na muzyce śpiewa głupawe pioseneczki. Powinno być więcej spoglądania na sztukę i dyskutowania o niej, a mniej żałosnych często prób jej tworzenia. Czy na fizyce uczy się o budowie aparatu fotograficznego? Do czego służy ta przysłona, jakie są efekty jej stosowania? Co to jest EV? Zwykle nie, a szkoda.
Anonymous - Czw Lut 23, 2006 11:24
Tomek,
1. Zgoda
2. Niestety większość pstrykaczy nie uzywa trybów innych niż automatyczne... Poza ty miałem okazję używać Canona A80, który pod wzgledem możliwości (nie optycznie, ale funkcjonalnie), teoretycznie dorównywał lustrzankom... podkreślam "teoretycznie"... Co do wołania - tu się zgodzę, że klisz też nigdy sam nie wywoływałem, a RAWy mi to umożliwiają. Ale tutaj czai się inne niebezpieczeństwo - po(prze)lepszanie. Często fotografie obrabiane w PS nie mają większego związku z tym, co widziała matryca... Po przekroczeniu pewnej granicy przestaje to mieć związek z fotografią... Nie zgodzę się z Twoim twierdzeniem, że wychuchane odbitki z RAWów są lepsze od tych z kliszy. Może ja po prostu korzystam z dobrego(fotki analogowe)/kiepskiego(odbitki z cyfraka) laba, ale nawet najlepsze fotki z cyfraka nie dorownują plastyką tym z negatywu.
3. Mniej rysowania, malowania, wyklejania itp, a więcej wycieczek do galerii. I broń Boże przed bezsensownym kuciem teorii historii sztuki! Wystarczą podstawy i praktyka, czyli oglądanie prac. Poza tym fotografia to również sztuka, a nie przypominam sobie, żeby na jakimkolwiek etapie mojej edukacji (od podstawówki po studia wyższe...) była chociażby wspomniana w tym aspekcie...
chlorr - Czw Lut 23, 2006 12:05
nie każdy musi być artystą fotografem, ale należy rozbudzić w ludziach pewną świadomość. Nawet poświęcenie paru słów na pojęcie mocnych linii, punktów, słowko nt złotego podziału.... Z korzyścią dla nas wszystkich
hjagien - Czw Lut 23, 2006 12:24
Xylus ...... nie zgodzę się z Toba że fotki z analogowego laba są lepsze od tych PSowych ......... LICZY SIĘ TREŚĆ ... a co za różnica gdzie były one wywołane ........ Czy poprawione . Liczy się EMOCJA i jęsli jest ona uchwycona w zdjęciu / grafice / lub chybrydzie tych dwóch to chyba każdy oglądający z Tego korzysta .
Anonymous - Czw Lut 23, 2006 13:17
Skoro liczy się tylko treść, to po co wszystkie starania producentów o podniesienie jakości tego, co wypluwają ich fotomachiny??? Dotyczy się to zarówno aparatów (klisz/matryc), jak i labów. Treść bez obpowiedniej jakości sama się nie obroni... A co do obróbki w PS - jestem jak najbardziej "za" jeśli chodzi o poprawienie poziomów, kontrastu czy ogólne zbalansowanie fotki, a nawet lekkie wyostrzenie, ale równocześnie jestem jak najbardziej "przeciw" jeśli chodzi o wybieranie sobie np. 1/7 kadru zamist nauczyć się kadrować, o wycinanie niepotrzebnych elementów zamiast nauczyć się ich omijać lub "posprzątać" kadr przed pstryknięcim fotki. Sztuka fotografowania, to umiejętne wykorzystanie tego, czym się dysponuje (aparat, obiktyw, sytuacja itp.), a nie dorabianie czegoś tam w PSie... A tych umiejętności można się nauczyć jedynie dużo pstrykając, a nie siedząc przed monitorem. Fotki z analogowego laba mają zdecydowanie lepszą plastykę. Prponuję pstryknąć jedną rolkę Fuji Reala, wywołać i odbić (analogowo! - bez skanera!) i dla porównania pstryknąć te same foty cyfrakiem - mój 300D przegrywa tą potyczkę sromotnie... Plastyka negatywu jest dla niego jeszcze bardzo odległa... Zróbcie fotki w delikatnych, pastelowych tonacjach, nie jakąś pstrokaciznę w milionach kolorów, ale coś delikatnego, subtelnego, a sami się przekonacie, że jeszcze dużo czasu upłynie, zanim tanie lustrzanki cyfrowe osiągną poziom plastyki dobrego negatywu.
Anonymous - Czw Lut 23, 2006 15:34
xylus! co da jakosći klisz ok! ale nie osmieszaj sie z labem, moiwac o jakosci zdjeć z kliszy a potem o labie .sam sobie zaprzeczasz co do jakosći! przecież w labach potrafia tylko [kopytko] zdjecia! jesli mam uzywać analoga, to tylko gdy zdjecia bede wywoływał sam w "domowym" labie:) wszystko co jest do tego potrzebne mozna nabyć za pare groszy na allegro!
hjagien - Czw Lut 23, 2006 18:39
Xylus..... 300 D ma 6 milionów pixeli ... więc nie ma mowy o jakości z 35 mm ...ale im wiecej pixeli tym lepiej ..... a Treść i Emocje - ciągle się branią i nie łaczył bym z tym jakości ..... bo lepsza jakość = zawsze lepszy odbiór...... Co nie znaczy że można zrobić wybitnego zdjecia z 3 megapixeli .
Anonymous - Czw Lut 23, 2006 18:49
Nie uważam, żebym sie ośmieszał, korzystając z usług laba... Tak się akurat składa, że nie w każdym labie potrafiątylko spieprzyć zdjęcia. A wlaścicielem owego laba, zktórego usług korzystam jest mój dobry przyjaciel, który datkowo umożliwia mi pełną kontrolę tego, co wypluwa maszyna I jak na to nie patrzeć jest to na pewno lepszy lab, niz Twoja domowa ciemnia na pralce w łazience, której częścią bazową jest powiekszalnik "Krokus", pamiętający czasy Stalina... Niestety, ale jeśli chce się korzystać z lepszego sprzętu, to już nie wystarzy "parę groszy"... Takie domowe "laby" mają swój sens, jeśli pstryka się dużo i czarno-biało, ale w moim przypadku byłby to przerost formy nad treścią. Nie mówiąc już o tym jak prawidłowo wywołać C-41 poza specjalistycznym labem???
Anonymous - Czw Lut 23, 2006 18:51
hejo z ta jakościa kliszy względem cyfry nie jest to tak oczywiste klisza wygrywa już tylko przy slajdzie i super filmach 50ASA (o srednim nie wspominam) dodatkowo słabe wywołanie w labach które to już wszystkie prawe skanują (tu znowu przewaga cyfry bo mozemy mieć znakomicie lepszy wpływ na końcowy kształt odbitki)...
zeby nie było artykul profesjonalistów:
http://www.optyczne.pl/?a...cbd6e9556015b90
swoją drogą ciekawa strona i fachowa.
Anonymous - Czw Lut 23, 2006 19:10
xylus wole swoj lab ( i to nie w łazience) a krokus mimo to iz pameita czasy stalina trzymie sie dobrze , i z pewnosćia przezyje jeszcze plujace maszynki z ktroych korzystasz!
Anonymous - Czw Lut 23, 2006 19:15
hjagien, Zgadza się, 300D ma 6.3 Mpix, ale to akurat nie ma tu najmniejszego znaczenia... Żaden lab nie odbije ci fotki w rozdzielczosci większej niż 300dpi, co po przeliczeniu na matrycę dawałoby format prawie A4. Ja odbijam zdjęcia głownie 15x21, więc w tym przypadku matryca 6 czy 8 mega nie ma najmniejszego znaczenia, bo i tak żaden lab nie wykorzysta pełnej rozdzielczości przy odbitce rzędu 15x21. A nawet gdyby wykorzystał, to oko nie jest w stanie odczuć poprawy jakości powyżej 300dpi. Czyli "im więcej pikseli tym lepiej" - oczywiście się z tym zgadzam, ale ma to sens jedynie przy dużych odbitkach, inaczej tylko pliki puchną, a dodatkowa rozdzielczość i tak ucieka bokiem... Mówiąc plastyka mam na myśli całokształ barw, kontrastów i tego czegoś, czego nie potrafię nazwać, ale dzięki czemu zdjęcia z kliszy są takie... bardziej naturalne?...
popmart, Mówię właśnie o odbitkach z kliszy bez pośrednictwa skanera! Coraz trudniej o takie laby, ale na szczęście mój znajomy ciągle jeszcze odpala laba analogowego Zgadzam się, że pstrykanie na kliszy ma sens tylko wówczas, gdy cała późniejsza obróbka unika cyfryzacji. Uważam, że Reala to świetny negatyw i polecam go wszystkim, którzy do tej pory nie posmakowali co znaczy dobry film
enter - Czw Lut 23, 2006 19:41
nie kłócić się i wracać do tematu - baczność
hjagien - Czw Lut 23, 2006 19:48
Al jaka kłótnia ? Żywa wymiana zdań przynosi wiele dobrego .... nawet jak nie jest w temacie .
W-wolf - Sob Lut 25, 2006 10:00
wracając do tematu - zdecydowanie nie uwazam, zebym miał idealny gust, ale myśle że nie jest z nim tak źle jednak uważam że problemem nie jest jedynie brak nauki, ale brak krytyki - patrząc czasem na pejzaże.onet, (czy coś w tym stylu) czy na deviantart.com , widzę jak ludzie rozpływają sie nad tak niesamowitymi gniotami, że aż zeby cierpną....każda krytyka jest od razu deptana, i wyszydzana... o tak, osoby które robia gniotologie, urastają w swoim mniemaniu do rangi artystów-fotografów... <idealny przykład pewnej łódzkiej pani d***> sam czasem żałuję że nikomu nie chce się skrytykowac moich kompaktowych wypocin...ale cóż skoro większośc ludzi śmiertelnie sie obraża za słowa życzliwej i konstruktywnej krytyki.....
ekoza - Sob Lut 25, 2006 11:05
mnie samo kadrowanie nie razi, ale jak widzę BLĘKITNE NIEBO Z CHMURKAMI, to mnie bierze na wymioty...
W-wolf - Sro Mar 07, 2007 20:40
http://fotkapeel.blogspot.com/
tak mi się jakoś przypomniał ten temat jak trafiłem na podlinkowaną stronę ....
Strona 1 z 1 • 1
Podobne tematy
Czy ktos ma notę układy stk403-040
SW-5 Stacja selektywnego wywołania CB
DMA w mikrokontrolerach dsPIC
mapa maista
index 340
czerwcowki 2004 rodzimy 300
quake iii arena patch
office kurs online
at vance
idz do podstrony 1408
uciskowe bole glowy
agencje przyjmujace oplaty za rachunki
Baza wypowiedzi z grup dyskusyjnych / Indeks
|
|